- Ależ to niemożliwe!

asystentkę do domu. Mogliby najpierw razem zjeść kolację, a
– Myślę, że wystarczy godzina. Sądzę, że w gruncie rzeczy niemal
z Kate, było to bardzo prawdopodobne.
– Dziękuję panu, doktorze.
- Cóż, nie zawsze tu będę - powiedziała, po czym przeszła
przeszłość.
niedorzeczny, że zaniemówiła.
Jacka.
Julianna patrzyła na ekran. Litery zaczęły jej tańczyć przed oczami.
– Wiem, jak ci jest ciężko z powodu... – chwilę się zawahał – bezpłodności.
Kiedyś może rzeczywiście taka była. Dawno, dawno temu...
wszystkim. Poczuła mokre, ciepłe strużki na policzkach. Potrzebowała
talerz i znikała, żeby nie zawracać mu głowy.
do późnej nocy. Oliver nadal leży w łóżku martwym bykiem i nie


- To mój najlepszy strój - zauważył Mark, ale głos mu podejrzanie drżał.

musiałaby płacić, lecz panujące tam warunki napawały ją lękiem. Raz
ROZDZIAŁ CZTERDZIESTY
więzionych w klatkach, które teraz w radosnej euforii upajały się

Przesuwa się nieco w bok. Nie chce zostać zauważona. Ale tamci są zajęci sobą, więc pewnie i tak żadne z nich nie spojrzałoby w górę i nie zobaczyło w jednym z okien na pierwszym piętrze dziewczyny, która przed rokiem tak jak oni schodziła z przyjaciółmi z kortu. Teraz nie ma już tamtego domu, nie ma kortu, nie ma dawnych przyjaciół. Poza Patricią Orth, która nadal się z nią przyjaźni.


- Na szczęście? - powtórzyła powątpiewająco.
- Jak długo byliście zaręczeni? - Dwa tygodnie. - Dwa tygodnie? - Tak. Powiadają, że Danny się zabił, ale to nieprawda. Snuliśmy plany na przyszłość, gdzie zamieszkamy i co będziemy robić. Wybieraliśmy imiona dla naszych dzieci. Danny nie popełnił samobójstwa. Uznawał to za grzech. Ostatnie słowa Jessiki skłoniły Sayre do zadania kolejnego pytania: - Należysz do tej samej wspólnoty kościelnej, co Danny? - Tak. Po naszej drugiej randce zaprosiłam go na nabożeństwo. Tej niedzieli śpiewałam na mszy. Sayre zrozumiała, skąd brała się melodyjność głosu Jessiki i jej dźwięczny śmiech. - Danny nie miał ochoty iść. Twierdził, że Huff, jak zawsze nazywał ojca, potępia religię. Powiedziałam mu jednak, że jeśli nie uwierzy w Boga jak ja, nie będę się mogła z nim spotykać. Mówiłam poważnie - uśmiechnęła się nieśmiało. - Zależało mu na mnie na tyle, że poszedł na mszę. Po tym pierwszym razie uświadomił sobie, że brakowało mu w życiu Bożej miłości. Zrozumiał to i stał się innym człowiekiem. W tym względzie Huff, Chris i Beck Merchant w zupełności zgadzali się z Jessicą, chociaż przypisywali zmianę osobowości Danny'ego jakiemuś zdarzeniu, nie zaś odnowie w duchu religijnym. Postrzegali to jako coś złego, a nie pozytywnego. - Myślę, że byłaś bardzo dobra dla mojego brata, Jessico. Cieszę się, że cię spotkał, i dziękuję za to, że go pokochałaś. - Nie musisz mi dziękować - powiedziała Jessica załamującym się głosem. Z jej oczu popłynęły łzy, które zaczęła ocierać chusteczką. - Kochałam go z całego serca. Co ja teraz zrobię? Sayre przytuliła zapłakaną dziewczynę. Jej oczy również wypełniły się łzami, ze współczucia dla Jessiki i żalu po zmarłym. Danny nie poczuje już nic, gdy tymczasem ta młoda kobieta ma złamane serce, które może wyleczyć jedynie czas. W życiu człowieka zdarzają się rzeczy, których teoretycznie nie potrafiłby przeżyć, wydarzenia tak bolesne, że wolałby raczej umrzeć, niż trwać w agonii życia. Sayre doskonale wiedziała, jak to jest. Doświadczyła już bólu tak ogromnego, że chciała umrzeć. Zdawało się, że nic poza śmiercią nie uwolni ją od cierpienia. Instynkt przeżycia jest jednak zdumiewającym zjawiskiem. Serce bije, nawet gdy w człowieku umiera wola życia, płuca wypełniają się powietrzem, chociaż straciło się chęć do oddychania. I żyje się dalej. Sayre rozumiała żal narzeczonej Danny'ego. Nie próbowała jej pocieszać okrągłymi zdaniami. Po prostu trzymała ją w objęciach tak długo, jak było to potrzebne. Sama przeszła przez własne piekło, a wtedy nie miała przy sobie nikogo, kto by ją przytulił. Wreszcie Jessica przestała płakać. - Danny nie chciałby, żebym rozpaczała. - Otarła oczy, wydmuchała nos i uspokoiła się trochę. - Nie przyjmuję do wiadomości werdyktu koronera. - Jeśli cię to pocieszy, nie jesteś sama. Pewne niełatwe pytania zostały już zadane. Opowiedziała Jessice o spotkaniu z szeryfem Harperem i Wayne'em Scottem, dzieląc się wszystkimi szczegółami, które zapamiętała. Kiedy skończyła, dziewczyna zastygła w milczeniu, próbując ogarnąć nowe informacje, nim spytała: - Ten detektyw pracuje dla Rudego Harpera? - Wiem, o czym myślisz: Rudy Harper jest opłacany przez Huffa. Niemniej ten Scott wydaje się zdeterminowany, aby przeprowadzić dochodzenie. Dziewczyna w zamyśleniu skubała dolną wargę. - Danny ostatnio czymś się martwił. Kiedy go o to pytałam, zbywał mnie żartami. Mówił, że

więc nie wiem, ile to wyniesie, jednak zapewniam, że nie będzie

- Nie!
- A byłam? - odpowiedziała z tą samą przekorą.
- Niestety, według prawa następca tronu musi zjawić się w kraju w ciągu czterdziestu dni od śmierci panującego. Termin minie w piątek.